Mijały dni. Jeszcze nie powiedzieliśmy reszcie, że jestem w ciąży. Mieliśmy zając się tym dzisiaj, jak wszyscy będą w domu.
Leżałam z Rossem na łóżku bawiąc się jego włosami.
-Boję się ich reakcji, twoi rodzice nie będą szczęśliwi. -jęknęłam.
-Już tak nie przeżywaj. To nie jest przecież tylko twoja wina, bo sama sobie tego dziecka nie spłodziłaś. -uśmiechnął się, delikatnie mnie pocałował.
-To jak idziemy? Chcę mieć już to za sobą. -uśmiechnął się. Zeszliśmy do salonu. Siedzieli tam wszyscy, Marki i Stormie też. Uśmiechnęłam się nerwowo łapiąc blondyna za rękę. Bałam się ich reakcji, ale jednocześnie byłam ciekawa jak zareagują. Wiedziałam, że to na pewno nie będzie pozytywna reakcja. Stanęliśmy na środku, zaskoczyło to ich, ale no Rockyego wkurwiło bo telewizor mu zasłoniliśmy.
-No więc...musimy Wam coś powiedzieć. -zaczął Ross. Popatrzyli na nas zdziwieni.
-Będziemy mieli dziecko... -dokończyłam. Cała się trzęsłam. Mark wstał.
-Dzieci...Wy macie po 18 lat... -powiedział cicho. -Stormie nie wiedziała co ma powiedzieć. Była zaskoczona, przerażona, ale i może troszeczkę szczęśliwa.
-Wiedziałem, wiedziałem, że to się tak w końcu skończy! -zawołał Ross śmiejąc się. -Mój młodszy braciszek mnie wyprzedzi. -wstał i poklepał go po plecach. Czułam się troszkę speszona.
-Wpadli...taa... -Riker, objął ręką swoją dziewczynę.
-Będzie dobrze, urodzisz to dziecko, a my Wam pomożemy je wychować. -Stormie zamyśliła się.
-Może by było lepiej jak bym usunęła...ja nie chce robić problemów. Co pomyślą fani... -jęknęłam.
-Nie, nie możesz. Dziecko nie jest niczemu winne. A z fanami coś wymyślimy. -Mark. Przytuliłam się do Rossa. Objął mnie mocno.
-Będzie dobrze. -szepnął. Uśmiechnęłam się lekko.
-Awhhh to dziecko pewnie będzie takie zajebiste jak ja... -rozmarzył się Rocky. Ross popatrzył na niego złowieszczo.
-No nie, to będzie idioto moje dziecko! -Ross.
-Phhyy kto wie, kto wie... -zaśmiał się Rocky.
-Co ty sugerujesz...Rocky? -Rydel.
-Sugeruje, że zdradziłam Rossa! Dobrze wiesz, że nigdy bym tego nie zrobiła! -wyszłam z salonu. Zamknęłam się w łazience. Rozpłakałam się. Nigdy bym nie zdradziła Rossa, za dużo dla mnie znaczy, za bardzo go kocham, jak on w ogóle mógł tak pomyśleć. Ktoś zapukał do łazienki.
-Al...przecież żartowałem... -nie odezwałam się. Starałam się przestać płakać żeby mnie nie usłyszał.
-Idź z tond! -Rydel odepchnęła go od drzwi. -Mogę? -zapytała cicho. Powoli wstałam i otworzyłam jej drzwi. Przytuliłam się do niej.
-Ja go nie zdradziłam...na prawdę... -rozpłakałam się.
-Wiem, nie płacz. Rocky najpierw mówi potem myśli i dobrze o tym wiesz. -dalej płakałam.
-A co jeśli Ross mu uwierzył...?
-Idź do niego, pogadaj z nim. -uśmiechnęła się. Posłuchałam jej. Skierowałam się w stronę pokoju blondyna. Siedział na łóżku brzdąkając coś na gitarze. Usiadłam obok niego.
-Ross...ja Cię nie zdradziłam, z nikim innym nie spałam oprócz ciebie. -powiedziałam ze łzami w oczach.
-A skąd ja mam taką pewność. Przez cały miesiąc mnie nie było. -powiedział ostro, wstał.
-A nie wystarczy Ci to, że ja mówię, że z nikim nie spałam. -popatrzyłam na niego.
-Nie wiem, nie wiem. Już dużo razy mnie zawiodłaś. Nie wiem czy Ci mogę zaufać. -próbowałam się nie rozpłakać. Bolało mnie to, że mi nie wieży. Wstałam, wyjęłam moją torbę i zaczęłam się pakować. Stał i patrzył się na mnie, nic nie powiedział. Zeszłam na duł płacząc, zaczęłam ubierać buty.
-Gdzie ty idziesz. -usłyszałam Rockyego.
-Wracam do Polski.
-Ale wiesz, że nie chciałem...teraz przeze mnie się będziesz wyprowadzać? -widać, że żałował tego co zrobił.
-To nie twoja wina. To przez Rossa...nie wieży mi. -złapałam za klamkę i wyszłam, od razu się rozpłakałam. Złapałam taxówkę i pojechałam na lotnisko.
No to dzisiaj napisałam już rozdział bo jutro mnie niema, jak wspominałam wcześniej.
Doszłam do wniosku, że nowe rozdziały będą się pojawiały w sobotę-niedzielę.
Życzę miłego czytanie!
KOMENTUJESZ=MOBILIZUJESZ
Biedna Lau ;( Rozdział superowy :D
OdpowiedzUsuńSzczerze mówiąc uważam że ta laska zachowuje się jak rozkapryszona księżniczka i jeśli ktoś choć odrobinę zrobi coś nie po jej myśli ti od razu jest wielka histeria. A oni jeszcze skaczą wokół niej i pocieszają, chociaż nie ma po czym (mam nadzieję, że chociaż oni o tym wiedzą). Rocky tylko żartował. Czy ta idiotka po tak długim czasie przebywania z nimi nie wie czym jest ironia? Żeby ryczeć przez coś takiego... i jeszcze wyjechać do Polski jej się zachciało! Odstawiała już wiele głupich akcji, ale ta jak na razie przebija wszystko. Ross musi ją naprawdę kochać żeby mieć siłę jeszcze się użerać z kimś kto co minutę ryczy z byle powodu i wpada w histerię. I jeszcze jej nie wierzy! Po 1 czy on też nie wie co to ironia?! (Biorą wszystko za bardzo do siebie jak na nastolatków i w dodatku R5) 2 na mój gust to on z tym całym nie wierzeniem tez żartował (no sorry dla mnie to tak brzmi) i 3 ktretynie Ross czy ty naprawdę jesteś głupi czy głupi? Na serio myślisz że spała z twoim bratem?! I to z Rocky'm?! Ta fajnie no to w takim razie nie wyjaśniając nic pozwól jej iść nie wiadomo gdzie. Mądrze. A jeszcze przed chwilą mówiłeś, że jej nie zostawisz. No ale to było przed histerią, która mogła każdego wkurzyć.
OdpowiedzUsuńWybacz jeśli Cię uraziłam, ale takie jest moje zdanie.
Ok, czytam dalej i później komentuje. Przy tym jednak musiałam się zatrzymać bo wkurwiła mnie ta sytuacja na maxa.
Sorka jeśli jest nie spójne ale pisałam w emocjach