Mój telefon był wyłączony, kilka razy kontaktowałam się z Rydel i Rockym. Ross się nie odzywał, bolało mnie to, ale obwiniał mnie o to, że mogłam się przespać np z Rockym. Rodzice nie byli szczęśliwi na wiadomość o ciąży, ale musieli się z tym pogodzić.
Znowu się załamałam, całe dnie spędzałam w swoim pokoju...czekałam na Rossa...nie wiem dla czego, po prostu za nim tęskniłam, potrzebowałam go, bolało mnie to, że nie ma go obok.
Minęły 3 miesiące, brzuch był już dobrze widoczny. R5 miało mieć koncert w Warszawie, cieszyłam się bo miałam się spotkać z nimi, ale bałam się spotkania z Rossem...bałam się jak zareaguje, co będzie z nami, nie chciałam się rozczarować. Koncert się miał odbyć dzisiaj wieczorem, do Warszawy przyjechałam dzień wcześniej, miałam tam ciocię.
Koncert miał zacząć się o 20, umówiłam się z nimi po 14, mieliśmy trochę pochodzić po mieście, a potem miałam z nimi jechać do klubu. Ross nie wiedział, że dzisiaj mnie spotka, obawiałam się trochę, ale próbowałam tego nie okazywać.
Ogarnęłam się i pojechałam w umówione miejsce, do parku. Zobaczyłam ich zdali, uśmiechnęłam się i w miarę możliwości szybciej do nich podeszłam, Rydel mocno mnie przytuliła (popłakałam się), potem Rocky, Riker i Ryland, doszłam do Rossa, zawahałam się, ale go przytuliłam. Poczułam ja mocno mnie obejmuje, uśmiechnęłam się, tak bardzo mi tego brakowało, musieliśmy sobie jeszcze wszystko wyjaśnić.
-Ali... -szepnął mi do ucha. -Przepraszam... -dokończył po chwili.
-Zostawimy Was samych. -powiedział Rydel, zostaliśmy sami, znowu mnie mocno przytulił.Poczułam znowu, że jest blisko.
-To jest moje, na pewno moje dziecko... -szepnął dotykając delikatnie ręką mojego brzucha.
-Czemu mi nie wierzyłeś? Dobrze o tym wiesz, ze z nikim innym niż z tobą nie poszłam bym do łóżka! -odsunęłam się od niego.
-Przepraszam, wiem jestem idiotą, nie wiem czemu tak pomyślałem...przepraszam, proszę wybacz mi. Jesteś dla mnie najważniejsza, nikt inny się nie liczy, tylko ty, kocham Cię najmocniej na świecie. -przytulił mnie mocno. -Nie zostawiaj mnie już. -szepnął i delikatnie mnie pocałował. Uśmiechnęłam się.
-Nie zostawię jak ty nie będziesz mnie o coś takiego obwiniał. -powiedziałam cicho. Przytulił mnie mocno.
-Nawet nie wiesz jak bardzo za tobą tęskniłem, jak bardzo mi Cię brakowało. -szepnął.
-Domyślam się. -uśmiechnęłam się.
-A jak się czujesz? -popatrzył na wypukły brzuch.
-Różnie, raz lepiej, raz gorzej, ale daję radę. -uśmiechnęłam się. Dotknął delikatnie rękami mojego brzucha. Przeszedł po mnie przyjemny dreszcz. Delikatnie go pocałowałam.
Spędziliśmy we dwójkę popołudnie, potem pojechałam z nim do klubu. Próby, koncert, podczas koncertu siedziałam ze Stormie wszystko sobie wyjaśniłyśmy, znowu było jak dawniej.
Potem pojechałam z nimi do hotelu, miałam zostać tam na noc. Weszłam z Rossem do jego hotelowego pokoju, przebrałam się w jego luźną bluzę i położyłam spać, po chwili leżał obok, wtuliłam się w niego i usnęłam.
Przepraszam za to zamieszanie, ale no dude tak wyszło.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz