-Nie śpisz już? -powiedział zaspanym głosem.
-No jakoś nie. -uśmiechnął się po czym spojrzał na ekran swojego iphona.
-Muszę już wstawać. -spojrzałam na niego ze smutkiem. -Jadę na plan. Mam tam być na 12, a jest już 11.
-Ale szybko wracaj. -uśmiechnął się i leniwie wstał. Zrobiłam podobnie. Szybko się ubrałam i zbiegłam na duł. W kuchni wszyscy już siedzieli jedząc śniadanie. Przywitałam się z wszystkimi i zrobiłam herbatę sobie i Rossowi.
Po chwili już go nie było. Siedzieliśmy oglądając telewizor. Ryland siedział ze swoją dziewczyną w pokoju. Tak Ryland ma dziewczynę i za szybko się chyba do tego nie przyzwyczaję.
-Może zagramy w butelkę? -odezwał się Rocky?
-Umm jak dla mnie spoko. -uśmiechnęłam się.Wszyscy przytaknęli. Ell przyniósł jakąś pustą butelkę i po chwili już siedzieliśmy na podłodze.
-No to kto zaczyna? -zapytał Riker?
-Ty! -krzyknął Rocky. Blondyn zakręcił butelką.
-Rocky! Pytanie czy wyzwanie?
-No to szalejemy...pytanie!
-Kiedy ostatnio się zakochałeś w dziewczynie? -brunet popatrzył na mnie. Chwilę się zastanowił.
-Tak szczerze mówiąc to się cały czas zakochuję. -lekko się uśmiechnął. -Rydel! Pytanie vs wyzwanie?
-Wyzwanie. -szeroko się uśmiechnęła.
-Poproś Ratliffa do tańca i ładnie z nim zatańcz. -blondynka popatrzyła się na brata. Chwilę się zawahała, ale w końcu razem zatańczyli.
-Jak słodko. -szeroko się uśmiechnęłam.
-Tak wiem, jestem uroczy. -powiedział bardzo poważnie Ell. Nagle zadzwonił telefon Rikera. Wyszedł. Po kilku minutach wrócił. Wyglądał na przerażonego.
-Riker...? -zaczęła Rydel. -Co się stało?
-Ross... -kiedy usłyszałam jego imię wiedziałam już, że coś się mu stało. -Ross jest w szpitalu, miał wypadek, jego stan jest ciężki.Siedziałam bez ruchu.Nic nie widziałam.
-Alice? Wszystko dobrze? -poczułam jak Rocky mnie obejmuje. -Nie odpowiedziałam. -Chcesz jechać z nami do niego? -pokiwałam głową. Pomógł mi wstać. Ryland ze swoją dziewczyną też pojechali. Wszyscy po 15 minutach byliśmy już na miejscu. Riker poszedł się dowiedzieć co jest z Rossem. Rocky zadzwonił do rodziców, a Rydel z Ellem siedzieli obok mnie. Blondynka się strasznie trzęsła. Wszyscy czekali na lekarza. Po 15 minutowy czekaniu w końcu wyszedł. Wszyscy się poderwali.
-I co z nim? -zapytała Rydel.
-Jego stan jest bardzo ciężki. -odpowiedział krótko. -Jest nieprzytomny. Może ktoś do niego wejść, ale jedna osoba.
-To może niech Alice pójdzie. -zaproponował Rocky, a reszta go poparła. Otworzyłam powoli drzwi od sali. Od razu w oczy rzuciła mi się ta blond czuprynka. Powoli podchodziłam do jego łóżka. Cała się trzęsłam. Pogłaskałam go po głowie i pocałowałam w czoło. Usiadłam na krześle które się znajdowało obok łóżka. Złapałam go za rękę.
-I co z nim? -zapytała Rydel.
-Jego stan jest bardzo ciężki. -odpowiedział krótko. -Jest nieprzytomny. Może ktoś do niego wejść, ale jedna osoba.
-To może niech Alice pójdzie. -zaproponował Rocky, a reszta go poparła. Otworzyłam powoli drzwi od sali. Od razu w oczy rzuciła mi się ta blond czuprynka. Powoli podchodziłam do jego łóżka. Cała się trzęsłam. Pogłaskałam go po głowie i pocałowałam w czoło. Usiadłam na krześle które się znajdowało obok łóżka. Złapałam go za rękę.
Poczułam jak ściska moją rękę. Zaraz po tym rozluźnił uścisk, a wszystkie maszyny zaczęły wariować.
Lekarz i pielęgniarki wbiegły do sali. Odciągały mnie od niego, chciałam zostać, być przy nim. Wyprowadzili mnie z sali. Zsunęłam się po ścianie i po po prostu się rozpłakałam. Rydel usiadała obok mnie. Próbowali dowiedzieć się co się z nim dzieje, ale ja nie mogłam nic powiedzieć.
Mamy ten 19 rozdział. Tak jakoś naszła mnie wena, cały dzień przesiedziałam w domu. Więc bum. Mam nadzieję, że się spodoba. Liczę na komentarze.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Kocham Was miśki i pozdrawiam.

Rozdział super. Czy on przeżyje?
OdpowiedzUsuń