-Jesteśmy! I co z nim? -usłyszałam głos Stormie.
-Alice była u niego, ale kazali jej wyjść bo...chyba z nim gorzej. -Riker.
-Lekarz już był? -tym razem Mark.
-Jeszcze nie, czekamy. -wsłuchiwałam się w tą rozmowę. Cała się trzęsłam, bałam się. Rydel cały czas siedziała obok.
-Trzymaj. -Rocky podał mi plastikowy kubeczek z wodą. Napiłam się. Wszyscy z niecierpliwością czekali na lekarza. Mark chodził nerwowo po korytarzu. Drzwi się zaczęły otwierać. Wychodzi lekarz. Poderwałam się...jak i wszyscy.
-Udało nam się go uratować. Jego serce się zatrzymało. Jak na razie jego stan jest stabilny.
-Można do niego wejść? -zaczęła mama rodzeństwa.
-Na razie nie, ale jutro będzie można do niego wejść. Mogą państwo wracać do domu, jak coś się będzie działo będziemy dzwonić. -poszedł.
-Riker zabierz ich do domu. Ja z mama tu zostaniemy. -rozkazał Mark.
-Ja też zostaję. -zaprzeczyłam.
-Jedź do domu, wyśpisz się i jutro tu przyjedziesz. Jak coś będzie wiadomo będziemy dzwonić. -podeszła do mnie Stormie i mnie przytuliła.
-W domu na pewno nie usnę. Proszę, chcę zostać. -rodzice rodzeństwa popatrzyli na mnie bezradnie. Zostałam z nimi w szpitalu. Wszyscy siedzieli w ciszy. Nikt się do siebie nie odzywał. Wyciągnęłam telefon i zaczęłam przeglądać nasze wspólne zdjęcia. Lekko się uśmiechnęłam. Stormie usiadła obok mnie. Spojrzała na telefon, lekki uśmiech pojawił się na jej twarzy.
-On da radę. Jest silny. -popatrzyłam na nią. Jej oczy się zaszkliły. -Będzie dobrze. -tym razem ja ją przytuliłam. Fani chyba już się o wszystkim dowiedzieli bo zbierali się do szpitala, a mój telefon nie przestawał wibrować (powiadomienia z twittera).
Podeszłam do szklanej szyby gdzie było widać salę Rossa. Nie ma go! Niema! Lekarz wychodzi.
-Przykro nam...ale był za słaby...nie dał rady.
-Co? Ale jak to! -zaczęłam krzyczeć i jednocześnie płakać. -To nie prawda on żyje. On żyje!
-Hej Alice już dobrze, to tylko sen. Ciii. -otworzyłam oczy. To tylko sen pomyślałam, ale dla pewności podeszłam do szyby. Jest, leży tam.
-Chcesz coś do jedzenia? -zaproponował Mark.
-Nie jestem głodna.-pokiwał głową i usiadł i podszedł do Stormie. Stała zapłakana z chusteczką.
Całą noc spędziliśmy w szpitalu. Rano przyjechał Ryland, Rocky, Rydel i Riker, a rodzice rodzeństwa pojechali do domu.Pozwolili nam na chwilę do niego wejść. Cała się trzęsłam i Rydel też...może się trochę bałam go zobaczyć...bałam się o niego, że w każdej chwili może odejść, a z drugiej bardzo chciałam go zobaczyć, potrzymać za rękę. Weszliśmy do sali. Stanęliśmy obok łóżka. Tak bardzo chciałam żeby otworzył oczy, powiedział, że mnie kocha. Wszyscy siedzieliśmy tam dobrą godzinę, ale musieli już wyjść, udało się namówić lekarza żebym została.
Usiadłam na krześle i złapałam go za rękę. Położyłam głowę na łóżku. Moje zmęczenie dało za wygraną. Zasnęłam mocno trzymając jego rękę.
Ostatnio siedzę w domu i mam wenę więc piszę. Łapcie 20 rozdział. Wahałam się czy go dodać, ale macie. Mam nadzieje, że się spodoba.
CZYTASZ-KOMENTUJESZ=MOBILIZUJESZ
Usiadłam na krześle i złapałam go za rękę. Położyłam głowę na łóżku. Moje zmęczenie dało za wygraną. Zasnęłam mocno trzymając jego rękę.
Ostatnio siedzę w domu i mam wenę więc piszę. Łapcie 20 rozdział. Wahałam się czy go dodać, ale macie. Mam nadzieje, że się spodoba.
CZYTASZ-KOMENTUJESZ=MOBILIZUJESZ
Matko myślałam,że go na serio zabiłaś O__O. Serce mi aż stanęło !
OdpowiedzUsuńChce next !!!!!!!!!