piątek, 1 sierpnia 2014

15

Leżałam na brzuch, a ręką próbowałam znaleźć Lyncha. Jednak mi się to nie udało. Odwróciłam się i ku mojemu zaskoczeniu go nie zobaczyłam. Sięgnęłam po telefon w celu sprawdzenia godziny. 13! Leniwie wstałam z łóżka i udałam się do kuchni. Zastałam tam tylko Rockyego, siedział przy stole zajadając się naleśnikami.
-Gdzie jest Ross? -zapytałam od razu po wejściu do kuchni.
-A może byś się tak przywitała, a nie. -popatrzył na mnie. 
-Cześć Rochy, gdzie Ross?
-Tak lepiej. -głupio i z satysfakcją się uśmiechnął.
-Wezwali go na plan i nie chciał Cię budzić..a i kazał żebym Ci zrobił śniadanie. -podsunął talerz z naleśnikami w moją stronę. 
-Ommmomo dziękuję. -usiadłam przy stole i zaczęłam pochłaniać posiłek. Brunet się tylko na mnie patrzył i uśmiechał. -Ej a tak w ogóle gdzie są wasi rodzice?
-Wyjechali na dwa tygodnie, a potem chyba się mają przeprowadzać bo coś tam mówili.
-Jakoś tak dziwnie będzie. -uśmiechnęłam się. Odwzajemnił mój. Uśmiech po chwili do kuchni przyszła reszta rodzeństwa. Siedzieliśmy przy stole i rozmawialiśmy w sumie o wszystkim.
-To jakie macie plany na dzisiaj? -zapytała Rydel.
-Ja planuję się wybrać na jakieś zakupy...bo wiecie mój aniołek przylatuje. -wszyscy popatrzyli się na Rikera z miną "jaki aniołek". -Victoria idioci.
-No tak, wypadało by kupić nową koszulę. -dodał uśmiechnięty Ell.
-Ommm no to ja się zabieram z Rikusiem. -odpowiedziała Rydel. -A ty Alice masz jakieś plany? -wyrwała mnie z zamyślenia.
-Ymm...raczej nie, pewnie Ross wróci późno to posiedzę w domu przed telewizorem. -uśmiechnęłam się.
-Potowarzyszę Ci żebyś nie czuła się samotna. -dziwnie się na mnie popatrzył Rocky.
-Dz...dzięki. Na ciebie to zawsze można liczyć. -powiedziałam śmiejąc się.
-Wie, wiem.
-A ja nie zamierzam z wami siedzieć przed telewizorem tylko wybiorę się na zakupy. -powiedział dumnie Ell.
-Nie no, nie mam nic przeciwko żebyście się wybrali ze mną na zakupy. -odpowiedział ironicznie Riker.
-To jedziemy! Umm a ty Ryland gdzie? -powiedziała blondynka do wstającego brata.
-Idę do kumpla i nie wiem czy wrócę na noc. Pa. -wyszedł. Jeszcze chwilę posiedzieliśmy, ale po woli wszyscy się już zaczęli rozchodzić. W domu zostałam tylko ja i Rocky. Brunet siedział na fotelu, a ja leżałam na kanapie. Zaczęliśmy oglądać jakąś komedie romantyczną. Nie zbyt zwracałam uwagę na to co się dzieje woku mnie. Widziałam tylko ekran telewizora. Byłam tak skupiona na filmie, że nawet nie zauważyłam jak ktoś dzwoni do mnie. Dopiero uświadomił mi to Rocky.

-Halo?
-Cześć? I się nie rozłączaj. Może byś miała ochotę się przejść na spacer. Chcę tylko porozmawiać. Proszę...
-No nie wiem, nie chce mi się.
-Proszę...chcę tylko porozmawiać. -a co mi szkodzi.
-No dobra, już wychodzę, czekaj. -rozłączyłam się.

-Idziesz gdzieś?
-Idę się przejść, Connor dzwonił i mówi, ze chce porozmawiać. -Rocky nie znał tej całej historii z nim.
-Tak samego mnie zostawisz? -zrobił smutną minkę.
-No chętnie bym Cię zabrała, ale to rozmowa na cztery oczy...
-Dobra, dobra. -przewrócił oczami. Wyszłam z domu. Stał już na naszym podjeździe. Powoli podeszłam do niego. Na jego twarzy rysował się uśmiech. Przywitałam się z nim i poszliśmy powoli w stronę parku. Szliśmy powoli w ciszy.Jednak postanowiłam przerwać tą ciszę.
-To o czym chciałeś porozmawiać?
-Zrozumiałem, że masz chłopka z którym jesteś bardzo szczęśliwa. Nie chcę niszczyć waszego szczęścia. Wystarczy mi, że zepsułem swoje. Bądźmy przynajmniej przyjaciółmi, nic innego nie chcę. -popatrzył się na mnie tymi swoimi zielonymi oczami.
-Nie mam pojęcia czy powinnam się zgodzić, ale...

I nareszcie mamy 15 rozdział. Pisałam go trzy razy i w końcu go mam. Wiem, że krótki i za to bardzo przepraszam, ale brak czasu.Dziękuję za komentarze i za to, że w ogóle ktoś to czyta. To pisanie nie idzie mi za dobrze, ale no jakoś się w to wszystko wplątałam i chciałam spróbować. Postaram się nowy rozdział dodać szybciej. 
Pozdrawiam wszystkich czytelników. ♥♥♥♥♥

1 komentarz:

  1. Nie mów,że nie idzie ci dobrze bo sama bym tak chciała pisać jak ty. Kocham twojego bloga. Rozdziaiał super :D
    Czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń