poniedziałek, 28 lipca 2014

14

Trasa się skończyła, a ja na dobre się przeprowadziłam do Lynchów. Domu postanowiłam nie sprzedawać, ponieważ jak by rodzice przyjechali to w tedy by mieszkali tam.
Po trasie zżyłam  się z nimi jeszcze bardziej.
Siedzimy właśnie w salonie i oglądamy film, ale nagle zawibrował mi telefon. Wyszłam, ponieważ nie chciałam im przeszkadzać.
-Halo?
-Cześć, to ja Connor. –od razu poznałam głos chłopaka.
-Czemu do mnie dzwonisz, myślałam, że nasza znajomość jest już skończona.
-Dzwonię, bo jestem przejazdem w LA i się dowiedziałem, że ty też jesteś. Mógł bym liczyć na spotkanie?
-Nie wiem, nie. –rozłączyłam się i wróciłam do salonu. Usiadłam obok blondyna, a on mnie objął.

-Kto to? –zapytał.
-Nikt. Rydel możemy pogadać? –zapytałam blondynki.
-Pewnie, chodź do mnie. –Ross się dziwnie na mnie patrzył. Nie przejęłam się tym tylko poszłam z dziewczyną do jej pokoju. Zamknęłyśmy drzwi i usiadłyśmy wygodnie na łóżku.
-To o czym chciałaś pogadać? –zapytała uśmiechając się.
-Dzwonił do mnie Connor… mój były, jest w LA i chce się spotkać.
-No, ale jest twoim byłym, a ty masz już chłopaka, a pogadać nie zaszkodzi.
-Nie chodzi o to. Ja w pewnym sensie boję się trochę tego spotkania. Byliśmy razem dobry rok, ale dość ostro się pokłóciliśmy i postanowiliśmy się rozstać. Po trzech latach nasze drogi się znowu zeszły, nie potrafiliśmy bez siebie żyć, przeżyłam z nim masę pięknych i nie zapomnianych chwil, ale on zeszedł trochę na złą drogę i znowu się pokłóciliśmy i rozstaliśmy. Po tym zrobił się w stosunku do mnie strasznie arogancki. Nie wiem co mu przyszło do głowy żebym się z nim spotkała.
-Wiesz może chce po prostu pogadać, jesteś w LA, on też to czemu nie.
-Tak, tylko nie wiadomo jak Ross na to zareaguje, że się idę spotkać z byłym chłopakiem.
-Może na razie po prostu mu nie mów, że to twój były chłopak.
-Sama nie wiem, nie chce go okłamywać.
-No trochę fatalna sytuacja.
-Dobra chodź idziemy do nich. –zeszłyśmy na duł, film się właśnie skończył, a Riker siedział dziwnie  szczęśliwy.
-A temu co? –zapytała Rydel.
-Victoria w przyszłym tygodni przylatuje. –odparł zadowolony Riker.
-No to my ją zabieramy na zakupy. –powiedziała zadowolona Rydel.
-Popieram. –uśmiechnęłam się.
-Tsaaa chciałybyście.
-Noo… -zaczęła Rydel.
-Ja za chwilkę wracam idę do łazienki. –wyszłam  nie dla tego, że chciałam skorzystać z toalety, ale postanowiłam, że się spotkam z Connorem. Napisałam mu szybko smsa.
„Możemy się spotkać dzisiaj koło 18 w parku obok galerii.”
Po chwili dostałam odpowiedź.
Mam na dzieję, że się nie rozmyślisz i na pewno przyjdziesz. :)” –przemyłam twarz zimną wodą i wyszłam z łazienki. Dochodziła 16, mam jeszcze 2 godziny. Poszłam jeszcze chwilę do salonu, a potem się wyrwałam pod pretekstem, że idę na spacer. Ross oczywiście chciał iść ze mną, ale jakoś udało mi się go przekonać.
-Szłam w stronę parku, w głowie kłębiło mi się mnóstwo myśli. Nagle zobaczyłam dobrze znaną mi postać. Od razu wszystko mi się przypomniało, miałam go ochotę przytulić. Podszedł do mnie.
-No hej piękna. –rozłożył ręce żeby mnie przytulić, ale się odsunęłam.
-Daruj sobie. –powiedziałam zirytowana jego zachowaniem.
-A ciebie co ugryzło.
-Nic. No to może mi powiesz co Cię sprowadza do LA?
-To tylko tak przejazdem, w przyszłym tygodniu już mnie tu nie będzie. –nic nie odpowiedziałam, usiadłam z brunetem na ławce. Chwile milczeliśmy, ale on przerwał tą nie zręczną ciszę. –A tobie jak się ułożyło? Masz chłopaka? –popatrzył się na mnie.
-Mam i jestem z nim bardzo szczęśliwa, a ty?
-Cieszę się, że Ci się ułożyło, a ja jestem sam i po za tym to nic ciekawego się w moim życiu nie wydarzyło.
-Czemu sobie kogoś nie znajdziesz? –zapytałam nie pewnie.
-Bo nie potrafię być z nikim innym niż z tobą.
-Wiesz o tym dobrze, ze nasz temat jest już zamknięty.
-Alice… -położył rękę na moim policzku. –Ja wiem, że bardzo chcesz być znowu ze mną tylko nie chcesz się do tego przyznać, ja wiem, że ty mnie dalej bardzo kochasz.
-Muszę Cię rozczarować, ale już dawno Cię przestałam kochać. –uśmiechnęłam się ironicznie i zdjęłam rękę chłopaka z mojego policzka.  –I co tylko po to się chciałeś ze mną spotkać żeby wyznać mi swoją wielką miłość?! To ty wszystko zepsułeś, mogliśmy teraz być szczęśliwi, ale ty wszystko spieprzyłeś. Ja już sobie wszystko ułożyłam i niema tam miejsca dla ciebie. –Wstałam szybko z ławki, ale brunet złapał mnie za rękę, spojrzał jego brązowe oczy i wyrwałam się. Biegłam w stronę domu Lynchów. Marzyłam tylko o tym, żeby on już zniknął z mojego życia, ale dobrze wiedziałam, że się tak łatwo nie podda i zrobi wszystko żebym znowu z nim była… pewnie nawet posunie się do tego żeby zniszczyć mój i Rossa związek.
Po wejściu do domu od razu pobiegłam do pokoju blondyna gdzie go spotkałam. Stał przy oknie, ale kiedy weszłam od razu się odwrócił, a ja się do niego przytuliłam.
-Ross… obiecasz mi coś? –zapytałam przerywając ciszę.
-Co tylko chcesz.
-Obiecaj mi, że nigdy mnie nie zostawisz, obiecaj… -do oczu napłynęły mi łzy.
-Obiecuję. Nigdy Cię nie zostawię. Do końca życia będziemy razem. A jak będziesz chciała ode mnie odejść to ja Ci nie pozwolę.
-Kocham Cię.
-Ja ciebie też. –chłopak lekko pocałował mnie w czoło. –Wiem jedno, że teraz musimy być silni i zwyciężyć to co pewnie nas niedługo spotka. Nie wiem czy damy radę, ale mam taką nadzieję. Te najbliższe dni to będzie bardzo duża i ciężka próba dla naszego związku.
Poszłam wziąć szybki prysznic, a potem położyłam się wygodnie w łóżku czekając na mojego partnera. Po chwili przyszedł, jak zwykle w samych bokserkach, a ja dalej nie mogłam się przyzwyczaić do tego widoku. Blondyn położył się obok mnie i mocno mnie przytulił. Lecz tę piękną chwilę przerwał nam mój telefon… przyszedł sms od Connora. Od razu go przeczytałam.
No hej kochanie. Jutro mam nadzieję, że też się spotkamy. A i  podjąłem pewną decyzje, a mianowicie taką, że zamieszkam na stałe w LA. Kocham Cię słonko i dobranoc”
Po przeczytaniu wiadomości uśmiech od razu zeszedł mi z twarzy. Czemu on chce tu zamieszkać? Może powinnam o wszystkim powiedzieć Rossowi… powiem mu jutro.
-Coś się stało?
-Nie, nic tylko jestem już troszkę zmęczona. Nie obrazisz się ja już pójdę spać.

-No co ty. Dobranoc. –przytuliłam się do chłopaka i usnęłam.

Mamy już 14 rozdział. Muszę przyznać, że wciągnęła mnie to pisanie. Ale nie wiem czy jest dalej sens...
CZYTASZ=KOMENTUJESZ 

2 komentarze:

  1. Mam nadzieję, że przetrwają próbę :) super blog.

    OdpowiedzUsuń
  2. Biedna Alice :(
    Rozdział super :D
    Błagam dodaj next jak najszybciej.

    OdpowiedzUsuń