niedziela, 20 lipca 2014

10

Obudziłam się… w sumie nawet nie wiem gdzie. Leżałam chyba na jakimś kocu. Powoli otwarła oczy. Zobaczyłam obok leżącego Rossa. Pewnie wczoraj wypiliśmy troszkę więcej. Przekręciłam się na drugi bok i poczułam rękę chłopaka na mojej talii.
-Nie śpisz już? –powiedział zaspanym głosem.
-No jakoś nie bardzo. –odwróciłam się w jego stronę. –A tak w ogóle co my tu robimy?
-Troszkę za dużo wczoraj wypiłaś i usnęłaś, a wszyscy tam się jeszcze bawili, więc zabrałem Cię  i poszedłem z tobą spać.
-I jak tu Cię nie kochać? –pocałowałam chłopaka.
-Tak wiem, mnie się nie da nie kochać. –uśmiechnął się zadziornie.
-Kocham takie dni kiedy jesteśmy 24h na dobę razem.
-Wyobraź sobie jak będzie trasa. W tedy przez najbliższy miesiąc będziesz musiała się ze mną użerać.
-Właśnie, a pro po trasy. Nie mogę jechać. –powiedziałam cicho.
-Ale jak to, czemu? –momentalnie się zerwał na nogi.
-Chcę spędzić trochę czasu z rodziną, polecę na miesiąc do Polski, a jak się skończy trasa to wrócę. To tylko miesiąc.
-Ja niechęcę żadnej trasy bez ciebie!
-Ross uwierz, że ten miesiąc będzie dla mnie bardzo ciężki, ale ja muszę też odwiedzić rodzinę. –chłopak usiadł obok mnie i mocno mnie przytulił. Do oczu napływały mi łzy.
-Nie chcę bez ciebie nigdzie jechać, za bardzo Cię kocham. –wyszeptał.
Miesiąc później
Victoria już wróciła do Polski. R5 przygotowywało się do wyjazdu w trasę, którą rozpoczynali za tydzień, a ja już się zbierałam na lotnisko. Poszłam się jeszcze pożegnać, ponieważ miałam  ponad trzy godziny, a Ross miał mnie zawieść na lotnisko.
Zadzwoniłam do drzwi. Otworzył mi Rocky.
-Hey. –na jego twarzy pokazał się szeroki uśmiech.
-Hejka. Przyszłam się pożegnać.
-A to ty już dzisiaj wyjeżdżasz?
-Nom. –poczułam jak po moim policzku spływa brunet do mnie podszedł i mnie przytuli łza, a ja się momentalnie rozkleiłam.
-No dobra już nie płacz mała tylko chodź się pożegnać z resztą. Wszyscy siedzą w salonie. –poszłam za chłopakiem do salonu.
-Moja kochana! –podbiegła do mnie Rydel i mnie przytuliłam. –Wracaj szybko.
-Postaram się. –uśmiechnęłam się. Podeszłam do Rikera. –Riker.
-Pusto będzie tu bez ciebie, ale jak będziesz wracać to zabieraj Victorie ze sobą.
-Haha postaram się. –chłopak mnie przytulił.
-Jak wrócisz i będziesz grzeczna to Ci może pożyczę buty, ale musisz być grzeczna. –podszedł do mnie Ell.
-Oj dziękuję. –powiedziałam ironicznie i się przytuliłam do chłopaka. Następny w kolejce był Ryland i rodzice rodzeństwa.
-A tak w ogóle gdzie jest Ross?
-U siebie. –powiedziała Rydel. –Cały dzień siedzi w pokoju i z nikim nie chce gadać.
-To ja idę do niego. –poszłam w stronę blondyna. Przy drzwiach słyszałam ciche brzdąkanie na gitarze. Zapukałam. –Hej kochanie. –usiadłam obok chłopaka, który siedział na podłodze oparty o łóżko.
-Cześć. –nawet na mnie nie popatrzył tylko dalej grał na gitarze.
-Co ty taki nie w humorze? Hmm?
-No, a co mam się cieszyć, że wyjeżdżasz i się nie będziemy widzieć przez miesiąc?!
-Mi też jest ciężko i uwierz, że to była bardzo trudna decyzja, ale wy pewnie i tak będziecie mieć cały czas próby. –blondyn podniósł głowę.
-Nie możesz mi tego zrobić.
-Mogę i to zrobię! –wstałam lecz blondyn złapał mnie za rękę. Wyrwałam się z jego uścisku i przy drzwiach się zatrzymałam. –Nie musisz mnie odwozić, poproszę Rockyego. –wyszłam. Brunet odwiózł mnie na lotnisko.
W samolocie praktycznie cały czas myślałam o Rossie. Jakoś smutno mi było z tego powodu, że normalnie nie mogłam się z nim pożegnać. Poczułam się tak jak wtedy kiedy jeszcze ich nie znałam. Wszystko wróciło.
Lot bardzo mi się dłużył, ale w końcu doleciałam. Tata przyjechał po mnie, a potem ruszyliśmy do domu.
-Nawet nie wiesz jak za tobą tęskniłam córciu. –przytuliłam mnie mama.
-No ja też tęskniłam i między innymi dlatego tu jestem. –próbowałam się nie rozpłakać. Cieszyłam się, że widzę rodzinę, ale za bardzo tęskniłam za nim.
-Chodź zaraz będzie kolacja.
-Wiesz nie będę jadła bo spać mi się chce… wiesz ta zmiana strefy czasowej.
-No pewnie idź się wyspać, nie będziemy Cię męczyć. –tata się uśmiechnął. Do domu weszły siostry.
-Alice! –uśmiechnęła się Syntia.
-No haj! Widzę, że za mną tęskniłaś.
-Nie.
-Taaaa takie bajeczki to możesz wmawiać Kayt. –popatrzyłam się na drugą siostrę.
-Yhym ja tu jestem!
-Wiem, wiem. –przytuliłam siostry i poszłam do mojego pokoju. Nic się w nim nie zmieniło. Było pełno plakatów R5. Kiedy je zobaczyłam do oczu momentalnie mi napłynęły łzy. Nie mogę sobie wyobrazić tego miesiąca bez Rossa. Brakuje mi go. Nie widzę go parę godzin, ale to zdecydowanie za długo. Potrzebuję żeby mnie przytulił i powiedział, że za chwilkę u mnie będzie.
2 tygodnie później
Leżałam w łóżku cala zapłakana. Rodzice próbowali ze mną rozmawiać, ale i tak nic to nie dawało. Ja po prostu za bardzo za nim tęsknie. Może to się wydawać dziwne, ale ja nie potrafię bez niego żyć. Wiem, że wrócę dalej będziemy razem, ale ja po prostu tak nie mogę. Codziennie rozmawiałam z Rydel i czasami z chłopakami, ale dziwiło mnie to, że Ross nie  dzwoni i nie pisze. Dzwoniąłm do niego, ale nie odbierał.
Ross
-No, ale Riker!
-Mamy trasę. Nie możemy jej tak po prostu przerwać bo ty masz taki kaprys.
-Ja muszę! Riker! UGH! Jesteś idiotą. –odwróciłem się i wyszedłem z autokaru. Szedłem przed siebie. Nie wiem gdzie, nie wiem po co.

Wróciłem dość późno w autokarze nikogo nie zastałem. Sięgnąłem po telefon i napisałem twe eta na twisterze „Przepraszam London… wynagrodzę Wam to”. Zabrałem mój plecak, w którym miałem najpotrzebniejsze rzeczy i opuściłem autokar. 

No i bum mamy nowy rozdział. Nowy pojawi się niebawem więc zapraszam do czytania. Jak chcecie to możecie mi poddać zwoje nazwy twittera to będę powiadamiać o nowy rozdziale.
Przypominam o tej NOTCE co ją napisałam ostatnio. Komentujcie. 
MÓJ TWITTER: @pati57XD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz