Obudziłam się… w sumie nawet nie wiem gdzie. Leżałam chyba
na jakimś kocu. Powoli otwarła oczy. Zobaczyłam obok leżącego Rossa. Pewnie
wczoraj wypiliśmy troszkę więcej. Przekręciłam się na drugi bok i poczułam rękę
chłopaka na mojej talii.
-Nie śpisz już? –powiedział zaspanym głosem.
-No jakoś nie bardzo. –odwróciłam się w jego stronę. –A tak
w ogóle co my tu robimy?
-Troszkę za dużo wczoraj wypiłaś i usnęłaś, a wszyscy tam
się jeszcze bawili, więc zabrałem Cię i
poszedłem z tobą spać.
-I jak tu Cię nie kochać? –pocałowałam chłopaka.
-Tak wiem, mnie się nie da nie kochać. –uśmiechnął się
zadziornie.
-Kocham takie dni kiedy jesteśmy 24h na dobę razem.
-Wyobraź sobie jak będzie trasa. W tedy przez najbliższy
miesiąc będziesz musiała się ze mną użerać.
-Właśnie, a pro po trasy. Nie mogę jechać. –powiedziałam
cicho.
-Ale jak to, czemu? –momentalnie się zerwał na nogi.
-Chcę spędzić trochę czasu z rodziną, polecę na miesiąc do
Polski, a jak się skończy trasa to wrócę. To tylko miesiąc.
-Ja niechęcę żadnej trasy bez ciebie!
-Ross uwierz, że ten miesiąc będzie dla mnie bardzo ciężki,
ale ja muszę też odwiedzić rodzinę. –chłopak usiadł obok mnie i mocno mnie
przytulił. Do oczu napływały mi łzy.
-Nie chcę bez ciebie nigdzie jechać, za bardzo Cię kocham. –wyszeptał.
Miesiąc później
Victoria już wróciła do Polski. R5 przygotowywało się do
wyjazdu w trasę, którą rozpoczynali za tydzień, a ja już się zbierałam na
lotnisko. Poszłam się jeszcze pożegnać, ponieważ miałam ponad trzy godziny, a Ross miał mnie zawieść na
lotnisko.
Zadzwoniłam do drzwi. Otworzył mi Rocky.
-Hey. –na jego twarzy pokazał się szeroki uśmiech.
-Hejka. Przyszłam się pożegnać.
-A to ty już dzisiaj wyjeżdżasz?
-Nom. –poczułam jak po moim policzku spływa brunet do mnie
podszedł i mnie przytuli łza, a ja się momentalnie rozkleiłam.
-No dobra już nie płacz mała tylko chodź się pożegnać z
resztą. Wszyscy siedzą w salonie. –poszłam za chłopakiem do salonu.
-Moja kochana! –podbiegła do mnie Rydel i mnie przytuliłam. –Wracaj
szybko.
-Postaram się. –uśmiechnęłam się. Podeszłam do Rikera. –Riker.
-Pusto będzie tu bez ciebie, ale jak będziesz wracać to
zabieraj Victorie ze sobą.
-Haha postaram się. –chłopak mnie przytulił.
-Jak wrócisz i będziesz grzeczna to Ci może pożyczę buty,
ale musisz być grzeczna. –podszedł do mnie Ell.
-Oj dziękuję. –powiedziałam ironicznie i się przytuliłam do
chłopaka. Następny w kolejce był Ryland i rodzice rodzeństwa.
-A tak w ogóle gdzie jest Ross?
-U siebie. –powiedziała Rydel. –Cały dzień siedzi w pokoju i
z nikim nie chce gadać.
-To ja idę do niego. –poszłam w stronę blondyna. Przy
drzwiach słyszałam ciche brzdąkanie na gitarze. Zapukałam. –Hej kochanie. –usiadłam
obok chłopaka, który siedział na podłodze oparty o łóżko.
-Cześć. –nawet na mnie nie popatrzył tylko dalej grał na
gitarze.
-Co ty taki nie w humorze? Hmm?
-No, a co mam się cieszyć, że wyjeżdżasz i się nie będziemy
widzieć przez miesiąc?!
-Mi też jest ciężko i uwierz, że to była bardzo trudna
decyzja, ale wy pewnie i tak będziecie mieć cały czas próby. –blondyn podniósł
głowę.
-Nie możesz mi tego zrobić.
-Mogę i to zrobię! –wstałam lecz blondyn złapał mnie za
rękę. Wyrwałam się z jego uścisku i przy drzwiach się zatrzymałam. –Nie musisz
mnie odwozić, poproszę Rockyego. –wyszłam. Brunet odwiózł mnie na lotnisko.
W samolocie praktycznie cały czas myślałam o Rossie. Jakoś
smutno mi było z tego powodu, że normalnie nie mogłam się z nim pożegnać.
Poczułam się tak jak wtedy kiedy jeszcze ich nie znałam. Wszystko wróciło.
Lot bardzo mi się dłużył, ale w końcu doleciałam. Tata
przyjechał po mnie, a potem ruszyliśmy do domu.
-Nawet nie wiesz jak za tobą tęskniłam córciu. –przytuliłam mnie
mama.
-No ja też tęskniłam i między innymi dlatego tu jestem. –próbowałam
się nie rozpłakać. Cieszyłam się, że widzę rodzinę, ale za bardzo tęskniłam za
nim.
-Chodź zaraz będzie kolacja.
-Wiesz nie będę jadła bo spać mi się chce… wiesz ta zmiana
strefy czasowej.
-No pewnie idź się wyspać, nie będziemy Cię męczyć. –tata się
uśmiechnął. Do domu weszły siostry.
-Alice! –uśmiechnęła się Syntia.
-No haj! Widzę, że za mną tęskniłaś.
-Nie.
-Taaaa takie bajeczki to możesz wmawiać Kayt. –popatrzyłam się
na drugą siostrę.
-Yhym ja tu jestem!
-Wiem, wiem. –przytuliłam siostry i poszłam do mojego
pokoju. Nic się w nim nie zmieniło. Było pełno plakatów R5. Kiedy je zobaczyłam
do oczu momentalnie mi napłynęły łzy. Nie mogę sobie wyobrazić tego miesiąca bez
Rossa. Brakuje mi go. Nie widzę go parę godzin, ale to zdecydowanie za długo.
Potrzebuję żeby mnie przytulił i powiedział, że za chwilkę u mnie będzie.
2 tygodnie później
Leżałam w łóżku cala zapłakana. Rodzice próbowali ze mną
rozmawiać, ale i tak nic to nie dawało. Ja po prostu za bardzo za nim tęsknie.
Może to się wydawać dziwne, ale ja nie potrafię bez niego żyć. Wiem, że wrócę
dalej będziemy razem, ale ja po prostu tak nie mogę. Codziennie rozmawiałam z
Rydel i czasami z chłopakami, ale dziwiło mnie to, że Ross nie dzwoni i nie pisze. Dzwoniąłm do niego, ale
nie odbierał.
Ross
-No, ale Riker!
-Mamy trasę. Nie możemy jej tak po prostu przerwać bo ty
masz taki kaprys.
-Ja muszę! Riker! UGH! Jesteś idiotą. –odwróciłem się i
wyszedłem z autokaru. Szedłem przed siebie. Nie wiem gdzie, nie wiem po co.
Wróciłem dość późno w autokarze nikogo nie zastałem. Sięgnąłem
po telefon i napisałem twe eta na twisterze „Przepraszam London… wynagrodzę Wam to”. Zabrałem mój plecak, w
którym miałem najpotrzebniejsze rzeczy i opuściłem autokar.
No i bum mamy nowy rozdział. Nowy pojawi się niebawem więc zapraszam do czytania. Jak chcecie to możecie mi poddać zwoje nazwy twittera to będę powiadamiać o nowy rozdziale.
Przypominam o tej NOTCE co ją napisałam ostatnio. Komentujcie.
MÓJ TWITTER: @pati57XD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz