środa, 9 lipca 2014

8

Jakoś ten pobyt w Polsce minął mi szybko, ale muszę przyznać, że był udany… Riker na reszcie ma dziewczynę. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie Ross wchodzący z łazienki.
-Gotowa? –zapytał. Siedziałam na łóżku pakując rzeczy, ponieważ dzisiaj mamy samolot do L.A.
-Chyba tak, ale… kurde nie wieżę, że to mówię, ale chyba nie chcę wracać…. –to ostatnie powiedziałam trochę nie pewnie schylając głowę.
-Wiesz… jak nie chcesz to nie musisz wracać, ale no nie wiem czy bez ciebie wytrzymam. –usiadł obok mnie.
-Teraz tam jest mój dom, tam jesteś ty. Bardzo mi będzie brakować tego wszystkiego, ale wolę być z dala z tond i być z tobą.
-Wiem, wiem… -przytulił mnie.  –Ale w miarę możliwości będziemy tu przylatywać, bo ty masz tu rodzinę, a Riker już dziewczynę. –uśmiechnęłam się na te słowa.
2 tygodnie później
-Ell, mam prośbę…
-Słucham i od razu mówię, że nie możesz sobie pograć na perkusji. –krzyczał z kuchni.
-No tym razem nie chodzi o perkusję, tylko no… byłbyś tak miły i pożyczyłbyś mi conversy… te w zebrę…??
-Teoretycznie i tak dzisiaj w nich nie będę chodził, ale… nie!
-Uhhh… -udałam obrażoną.
Dzisiaj wieczorem ma przylecieć Victoria na miesiąc i jadę z Rossem i Rikerem po nią na lotnisko. Nareszcie Riker ją zobaczy tak na żywo, a nie na ekranie laptopa. Cieszę się z jego szczęścia. Może się rodzinka powiększy.
Siedziałam w pokoju Rossa i słuchałam muzyki, nagle chłopka wszedł do pokoju.
-Musimy pogadać. –za bardzo nie wiedziałam o co mu chodzi i muszę przyznać, że byłam no trochę zdziwiona.
-O czym? –zamknęłam laptopa.
-Może byś chciała się na stałe do nas przeprowadzić? Rozmawiałem już z wszystkimi i nie mają nic przeciwko temu.
-No nie wiem, a co ja zrobię z moim domem…
-W sumie można by było go sprzedać, ale… wybór już należy do ciebie. –blondyn powiedział nie pewnie.
-Ehh no nie wiem, bardzo bym chciała, ale no nie wiem… muszę pomyśleć.
-Okey. –uśmiechnął się do mnie i pocałował mnie w kancik ust. –A tak zmieniając temat… trzeba trochę Rikera uspokoić bo biega po domu jak nienormalny. –zaczęłam się śmiać.
-No wiesz chłopak się stresuje. W końcu jego dziewczyna przylatuje.
-Dobra w sumie mogę zrozumieć jego szczęście.  –zaczęłam się śmiać.
-Umm ja idę wziąć szybki prysznic  bo już powoli trzeba się zbierać. –wstałam z łóżka.
-Muszę Cię rozczarować, ale Riker zajął łazienkę godzinę temu.
-Uhhhh. No może się obejdę bez prysznica. –z powrotem usiadłam na łóżku obok blondyna.
30 minut później
-Riker idziesz? Ja z Rossem czekamy w samochodzie. –poszłam z Rossem w stronę samochodu.
-Idę, idę. –po chwil otrzymałam odpowiedź.
Na lotnisko dojechaliśmy po 30 minutach. Rozglądaliśmy się za dziewczyną, a jak ją zobaczyliśmy Riker od razu do niej podbiegł i ją przytulił. Umm wyglądali tak słodko. Przywitaliśmy się dziewczyną i ruszyliśmy w drogę powrotną. Przy drzwiach od razu wszyscy przywitali dziewczynę.
-No nareszcie jesteś… Riker cały czas mówił tylko o tobie. –jak zwykle tym swoim żartobliwym tonem odezwał się Rocky.
-No weź nie było aż tak źle… było bardzo źle… uratowałaś nas… -dołączył się Ell nie dopuszczając Victorii do głosu.
-I widzisz z kim ja muszę mieszkać, teraz ty przez najbliższy miesiąc też. –powiedział najstarszy z rodzeństwa do swojej dziewczyny na co ona się uśmiechnęła. Można było trochę wyczuć, że jest troszeczkę zestresowana, ale no co jej się dziwić. Poznała nas pod klubem przed koncertem, teraz ma zamieszkać z nami na miesiąc.
Riker
-Dobra dobra, my idziemy do mnie do pokoju. –popatrzyłem się na obok mnie stojącą dziewczynę.
-Tylko bez szaleństw. –popatrzyła się na nas uśmiechnięta Alice. U wszystkich to na twarzy wywołało szeroki uśmiech. Złapałem moją partnerkę za rękę. Uhhhuu jak to cudownie brzmi, ale no nie ważne i poszliśmy w stronę mojego pokoju. Po wejściu od pokoju zamknąłem za nami drzwi.
-Nie wiesz jak się za tobą stęskniłem… -złożyłem na ustach dziewczyny pocałunek.
-No mogę sobie wyobrazić… te dwa tygodnie bez ciebie były… potworne.

-Nadrobimy go. –położyliśmy się na łóżku… a reszty tego przemiłego wieczoru można się domyślić.

Tak wiem krótki, ale mało czasu było, pisałam go od poniedziałku i nie mogłam go skończyć. Nie jestem z niego zadowolona, ale już trzeba było coś dodać.
Dalej jeszcze nie wiem w jakie dni by było najlepiej dodawać nowe rozdziały więc proszę o waszą pomoc. Piszcie mi w komentarza w jakie dni chcecie i potem coś wspólnie z wami wybiorę.
I ja w dalszym ciągu proszę o komentarze bo nikt tego nie komentuje i no nie znam waszej opinii. Proszę.

1 komentarz:

  1. Musisz uważać na ortografię i interpunkcję, poprawcować trochę nad stylem. Pomysł jest! A to najważniejsze! :D Dużo się dzieje. Czytam dalej :)

    OdpowiedzUsuń