Jakoś ten pobyt w Polsce minął mi
szybko, ale muszę przyznać, że był udany… Riker na reszcie ma dziewczynę. Z
moich rozmyśleń wyrwał mnie Ross wchodzący z łazienki.
-Gotowa? –zapytał. Siedziałam na
łóżku pakując rzeczy, ponieważ dzisiaj mamy samolot do L.A.
-Chyba tak, ale… kurde nie wieżę,
że to mówię, ale chyba nie chcę wracać…. –to ostatnie powiedziałam trochę nie
pewnie schylając głowę.
-Wiesz… jak nie chcesz to nie
musisz wracać, ale no nie wiem czy bez ciebie wytrzymam. –usiadł obok mnie.
-Teraz tam jest mój dom, tam
jesteś ty. Bardzo mi będzie brakować tego wszystkiego, ale wolę być z dala z
tond i być z tobą.
-Wiem, wiem… -przytulił mnie. –Ale w miarę możliwości będziemy tu
przylatywać, bo ty masz tu rodzinę, a Riker już dziewczynę. –uśmiechnęłam się
na te słowa.
2
tygodnie później
-Ell, mam prośbę…
-Słucham i od razu mówię, że nie
możesz sobie pograć na perkusji. –krzyczał z kuchni.
-No tym razem nie chodzi o
perkusję, tylko no… byłbyś tak miły i pożyczyłbyś mi conversy… te w zebrę…??
-Teoretycznie i tak dzisiaj w
nich nie będę chodził, ale… nie!
-Uhhh… -udałam obrażoną.
Dzisiaj wieczorem ma przylecieć
Victoria na miesiąc i jadę z Rossem i Rikerem po nią na lotnisko. Nareszcie
Riker ją zobaczy tak na żywo, a nie na ekranie laptopa. Cieszę się z jego
szczęścia. Może się rodzinka powiększy.
Siedziałam w pokoju Rossa i
słuchałam muzyki, nagle chłopka wszedł do pokoju.
-Musimy pogadać. –za bardzo nie
wiedziałam o co mu chodzi i muszę przyznać, że byłam no trochę zdziwiona.
-O czym? –zamknęłam laptopa.
-Może byś chciała się na stałe do
nas przeprowadzić? Rozmawiałem już z wszystkimi i nie mają nic przeciwko temu.
-No nie wiem, a co ja zrobię z
moim domem…
-W sumie można by było go
sprzedać, ale… wybór już należy do ciebie. –blondyn powiedział nie pewnie.
-Ehh no nie wiem, bardzo bym
chciała, ale no nie wiem… muszę pomyśleć.
-Okey. –uśmiechnął się do mnie i
pocałował mnie w kancik ust. –A tak zmieniając temat… trzeba trochę Rikera
uspokoić bo biega po domu jak nienormalny. –zaczęłam się śmiać.
-No wiesz chłopak się stresuje. W
końcu jego dziewczyna przylatuje.
-Dobra w sumie mogę zrozumieć
jego szczęście. –zaczęłam się śmiać.
-Umm ja idę wziąć szybki
prysznic bo już powoli trzeba się
zbierać. –wstałam z łóżka.
-Muszę Cię rozczarować, ale Riker
zajął łazienkę godzinę temu.
-Uhhhh. No może się obejdę bez
prysznica. –z powrotem usiadłam na łóżku obok blondyna.
30
minut później
-Riker idziesz? Ja z Rossem
czekamy w samochodzie. –poszłam z Rossem w stronę samochodu.
-Idę, idę. –po chwil otrzymałam
odpowiedź.
Na lotnisko dojechaliśmy po 30
minutach. Rozglądaliśmy się za dziewczyną, a jak ją zobaczyliśmy Riker od razu
do niej podbiegł i ją przytulił. Umm wyglądali tak słodko. Przywitaliśmy się
dziewczyną i ruszyliśmy w drogę powrotną. Przy drzwiach od razu wszyscy
przywitali dziewczynę.
-No nareszcie jesteś… Riker cały
czas mówił tylko o tobie. –jak zwykle tym swoim żartobliwym tonem odezwał się
Rocky.
-No weź nie było aż tak źle… było
bardzo źle… uratowałaś nas… -dołączył się Ell nie dopuszczając Victorii do
głosu.
-I widzisz z kim ja muszę
mieszkać, teraz ty przez najbliższy miesiąc też. –powiedział najstarszy z
rodzeństwa do swojej dziewczyny na co ona się uśmiechnęła. Można było trochę
wyczuć, że jest troszeczkę zestresowana, ale no co jej się dziwić. Poznała nas
pod klubem przed koncertem, teraz ma zamieszkać z nami na miesiąc.
Riker
-Dobra dobra, my idziemy do mnie
do pokoju. –popatrzyłem się na obok mnie stojącą dziewczynę.
-Tylko bez szaleństw. –popatrzyła
się na nas uśmiechnięta Alice. U wszystkich to na twarzy wywołało szeroki
uśmiech. Złapałem moją partnerkę za rękę. Uhhhuu jak to cudownie brzmi, ale no
nie ważne i poszliśmy w stronę mojego pokoju. Po wejściu od pokoju zamknąłem za
nami drzwi.
-Nie wiesz jak się za tobą
stęskniłem… -złożyłem na ustach dziewczyny pocałunek.
-No mogę sobie wyobrazić… te dwa
tygodnie bez ciebie były… potworne.
-Nadrobimy go. –położyliśmy się
na łóżku… a reszty tego przemiłego wieczoru można się domyślić.
Tak wiem krótki, ale mało czasu było, pisałam go od poniedziałku i nie mogłam go skończyć. Nie jestem z niego zadowolona, ale już trzeba było coś dodać.
Dalej jeszcze nie wiem w jakie dni by było najlepiej dodawać nowe rozdziały więc proszę o waszą pomoc. Piszcie mi w komentarza w jakie dni chcecie i potem coś wspólnie z wami wybiorę.
I ja w dalszym ciągu proszę o komentarze bo nikt tego nie komentuje i no nie znam waszej opinii. Proszę.
Musisz uważać na ortografię i interpunkcję, poprawcować trochę nad stylem. Pomysł jest! A to najważniejsze! :D Dużo się dzieje. Czytam dalej :)
OdpowiedzUsuń