niedziela, 22 czerwca 2014

3

Przy drzwiach domu Lynchów od razu nas wszyscy przywitali. Z małym zdziwieniem. Byliśmy cali mokrzy, a woda z nas kapała.
-Ross, Alice gdzie wyście byli. Jesteście cali mokrzy. –powiedziała troszkę zamartwiona Pani Stormie.
-Na spacerze. –szybko odpowiedział Ross.
-Pożałujesz jak się ona przez ciebie rozchoruje. –wtrąciła Rydel podchodząc do Alice.
-Dobra Rydel przecież nic się nie stało. –uśmiechnęłam się do blondynki.
-Chodź dam Ci jakieś suche ubrania. –pociągnęłam mnie za rękę za sobą.
-Ross ty też idź się przebrać. –rozkazał Mark. Wszyscy się rozeszli.
Rydel mi dała swoje spodnie i t-shert, a ja się przebrałam. Podziękowałam jej i zmierzałam w stronę drzwi.
-Dziękuję. –uśmiechnęłam się do blondynki.
-Spoko. Ummm Alice mogę Cię o coś zapytać?
-Hmm?  -zrobiłam pytającą minę.
-Wy jesteście razem?
-Ale, że ja i Ross? No znaczy dzisiaj miło razem spędziliśmy czas, ale raczej nie jesteśmy.
-Okey. –uśmiechnęła się.
-Dobra to ja idę jeszcze do Rossa i się będę zbierać do domu. –wyszłam. Poszłam w stronę pokoju blondyna. Zapukałam lekko w drzwi i nie czekając na odpowiedź weszłam. Zobaczyłam go leżącego na łóżku. Kiedy weszłam gwałtownie się podniósł.
-Nie przeszkadzam? –uśmiechnęłam się.
-Ty? Ty mi nigdy nie przeszkadzasz. –szeroko się do mnie uśmiechnął. Podeszłam do niego i usiadłam obok chłopaka.
-Co tam porabiasz?
-Czekałem aż się przebierzesz i do mnie przyjdziesz. –uśmiechnął się. Popatrzyłam na niego nie co zdziwiona. –No co? Stęskniłem się.
-Aaa to wszystko wyjaśnia.
-Wiesz ja się szybko przywiązuję do ludzi. –zaśmiałam się.
-Hahaha. Dobra ja spadam do domu. –zaczęłam powoli wstawać,
-Czemu? Zostań jeszcze chwilę.
-Uhhh Ross cały czas siedzę Ci na głowie. Prawie w ogóle czasu nie spędzam u mnie w domu. Pójdę już pa. –wyszłam pośpiesznie z pokoju chłopaka. Zeszłam na duł ubierać buty. Po chwili zobaczyłam Rossa zbiegającego na duł.
-Zobaczymy się jutro? –powiedział podchodząc do mnie.
-Okey, jak będziecie mieć czas.
-Dla ciebie zawsze. –uśmiechnął się.
-No to pa. –odwróciłam się w stronę drzwi i wyszłam.
Po wejściu do domu poszłam od razu pod prysznic, przebrałam się i usnęłam.
Miesiąc później
Z Rossem byliśmy sobie bardzo blisko, całe dnie spędzałam z Lyncham. Bardzo się z nimi zżyłam i oni chyba ze mną też. Stormie i Mark zastępowali mi rodziców. Rydel była moją najlepszą przyjaciółką, a z chłopakami dogadywałam się bardzo dobrze, z Rossem byliśmy praktycznie nie rozłączni. Zawsze jeździłam z nimi na koncerty (pomagałam im z tym całym sprzętem).
Właśnie sobie wszyscy siedzieliśmy w salonie… chłopaki grali w gry video.
-Nie znudziło wam się jeszcze? –zapytałam znudzona.
-Przecież dopiero zaczęliśmy grać, jeszcze się nie mogło znudzić. –odpowiedział mi uśmiechnięty Rocky.
-No braciszku jak 2 godziny nazywasz DOPIERO… -odezwał się Rydel.
-Uhh dajcie spokój. –powiedział rozbawiony Ell.
-Umm Ryde to jak oni sobie tu grają to chodź my pójdziemy się poopalać. –uśmiechnęłam się do blondynki.
-Okey. To choć wskoczymy tylko w bikini. –na szczęście u Lynchów miałam swoje bikini bo dość często kąpaliśmy się u nich w basenie, albo ja z Rydel się opalałyśmy.
Kiedy już byłyśmy gotowe poszłyśmy za dom gdzie się znajdował basen. Wygodnie rozłożyłyśmy się na leżakach. Panowała taka cisz jak nigdy, ale oczywiście nagle Rocky wskoczył do basenu, a za nim reszta.
-Widzę, że wam się już znudziło. –powiedziałam troszkę zdezorientowana.
-Można tak powiedzieć. –uśmiechnął się Riker.
Z Rydel nie zwracałyśmy na nich uwagi. Rozmawiałyśmy o wszystkim, ale nagle ktoś zaczął mnie wołać, jak się okazało to Ross przy brzegu basenu.
-Co?! –krzyknęłam do chłopaka.
-No chodź tu, proszę, to bardzo ważne.
-Ehhh, a ty nie możesz?
-No Ala proszę. –zrobił tą swoją idiotyczną minę, a ja oczywiście uległam. Podeszłam do niego i kucnęłam przy basenie.
-Słucham.
-Wiesz, że Cię kocham?
-To akurat wiem i rozumiem, że tylko po to mnie tu zawołałe?. –w tej chwili blondyn złapał mnie za ręce i wciągnął do basenu. –Ross! Idioto! –w tej chwili wszyscy się na nas patrzyli jak na idiotów, którymi teoretycznie byliśmy. Ross złapał mnie w pasie tak, że moja głowa była na jego plecach.
-Rydel ratuj! –krzyczałam do blondynki.
-Ze mną się boisz? –zapytał Ross.
-Raczej o tym wiesz, ale jak nie wiesz to ja powtórzę Ci to znowu. NIE POTRAFĘ PŁYWAĆ!
-Spokojnie ja nie pozwolę żebyś utonęła pod moją opieką i kogoś innego też.  –dopłyną ze mną na środek basenu i właśnie obok był Rocky.
-Rocky ratuj, zabierz mnie z tond.
-Ehhh chętnie bym Ci pomógł, ale nie chcę się narażać Rossowi. –zaśmiał się brunet. Udałam obrażoną. Zamknęłam oczy.
-Już po wszystkim. –zaśmiał się Ross.
-O jejku dziękuję. –odpowiedziałam ironicznie i położyłam się na leżaku obok Rydel.
-I jak tam, żyjesz? –zapytała się uśmiechnięta blondynka.
-Właśnie przeżyłam szok, ale daje radę.
-Hahaha.
-Umm ja chyba idę już do domu, muszę się odświeżyć bo jutro muszę dom ogarnąć troszkę.
-Okey, a jak chcesz to mogę Ci pomóc.
-Nie, dam radę. –uśmiechnęłam się wstałam z leżaka i owinęłam się ręcznikiem. Poszłam do łazienki żeby ubrać szorty.
Ross
Wyszedłem z basen i miałem zamiar iść do Alice, ale jej nie było. Więc postanowiłem się zapytać siostry gdzie jest.
-Gdzie Alice?
-Poszła się pewnie przebrać i idzie do domu.
-Czemu? Przecież jest jeszcze wcześnie. –zapytałem troszkę zdziwiony.
-Mówiła coś, że musi jutro w domu jeszcze wysprzątać.
-Ehhem. –pobiegłem pod drzwi do łazienki, lekko zapukałem.
-Zajęte.
-Nie masz nic przeciwko temu żebym poszedł z tobą?
-Jak chcesz to spoko. –otwarła drzwi od łazienki i poszliśmy ubierać buty.
Alice
W sumie to kochane, że chce iść ze mną, ale no on też ma rodzinę. Czasami mam wrażenie, że odkąd ja się pojawiłam to wszystko zepsułam. Wiele fanek mnie nawet akceptowało, ale też były takie, które najchętniej by mnie rozszarpały. Tak… mogłam sobie wyobrazić jak się czuły, ale miłość nie wybiera. Bardzo się kochaliśmy.
Szliśmy do mnie w ciszy trzymając się za ręce. Co chwila na siebie spoglądaliśmy i się uśmiechaliśmy. Po niecałych 5 minutach byliśmy już pod drzwiami mojego domu. Otwarłam drzwi i weszliśmy do środka. Poszliśmy do salonu i usiedliśmy na sofie.
-Mieliśmy Ci powiedzieć to wszyscy razem, ale doszliśmy do wniosku, że ja to zrobię sam. –zaczął rozmowę blondyn.

-Co się stało Ross? –zapytałam troszkę zdziwiona.

Bumm mamy trzeci. Miałam go dodać wczoraj, ale mnie w domu nie było i dopiero go teraz dodaję. Nie wiem kiedy pojawi się kolejny rozdział, ale niebawem. Muszę trochę napisać na zapas i wtedy już ustalę co ile będę dodawać nowy. Bardzo was kocham aniołki. twitter- @pati57XD 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz