Przy drzwiach domu Lynchów od
razu nas wszyscy przywitali. Z małym zdziwieniem. Byliśmy cali mokrzy, a woda z
nas kapała.
-Ross, Alice gdzie wyście byli.
Jesteście cali mokrzy. –powiedziała troszkę zamartwiona Pani Stormie.
-Na spacerze. –szybko
odpowiedział Ross.
-Pożałujesz jak się ona przez
ciebie rozchoruje. –wtrąciła Rydel podchodząc do Alice.
-Dobra Rydel przecież nic się nie
stało. –uśmiechnęłam się do blondynki.
-Chodź dam Ci jakieś suche ubrania.
–pociągnęłam mnie za rękę za sobą.
-Ross ty też idź się przebrać.
–rozkazał Mark. Wszyscy się rozeszli.
Rydel mi dała swoje spodnie i
t-shert, a ja się przebrałam. Podziękowałam jej i zmierzałam w stronę drzwi.
-Dziękuję. –uśmiechnęłam się do
blondynki.
-Spoko. Ummm Alice mogę Cię o coś
zapytać?
-Hmm? -zrobiłam pytającą minę.
-Wy jesteście razem?
-Ale, że ja i Ross? No znaczy
dzisiaj miło razem spędziliśmy czas, ale raczej nie jesteśmy.
-Okey. –uśmiechnęła się.
-Dobra to ja idę jeszcze do Rossa
i się będę zbierać do domu. –wyszłam. Poszłam w stronę pokoju blondyna.
Zapukałam lekko w drzwi i nie czekając na odpowiedź weszłam. Zobaczyłam go
leżącego na łóżku. Kiedy weszłam gwałtownie się podniósł.
-Nie przeszkadzam? –uśmiechnęłam
się.
-Ty? Ty mi nigdy nie
przeszkadzasz. –szeroko się do mnie uśmiechnął. Podeszłam do niego i usiadłam
obok chłopaka.
-Co tam porabiasz?
-Czekałem aż się przebierzesz i
do mnie przyjdziesz. –uśmiechnął się. Popatrzyłam na niego nie co zdziwiona.
–No co? Stęskniłem się.
-Aaa to wszystko wyjaśnia.
-Wiesz ja się szybko przywiązuję
do ludzi. –zaśmiałam się.
-Hahaha. Dobra ja spadam do domu.
–zaczęłam powoli wstawać,
-Czemu? Zostań jeszcze chwilę.
-Uhhh Ross cały czas siedzę Ci na
głowie. Prawie w ogóle czasu nie spędzam u mnie w domu. Pójdę już pa. –wyszłam
pośpiesznie z pokoju chłopaka. Zeszłam na duł ubierać buty. Po chwili
zobaczyłam Rossa zbiegającego na duł.
-Zobaczymy się jutro? –powiedział
podchodząc do mnie.
-Okey, jak będziecie mieć czas.
-Dla ciebie zawsze. –uśmiechnął
się.
-No to pa. –odwróciłam się w
stronę drzwi i wyszłam.
Po wejściu do domu poszłam od
razu pod prysznic, przebrałam się i usnęłam.
Miesiąc
później
Z Rossem byliśmy sobie bardzo
blisko, całe dnie spędzałam z Lyncham. Bardzo się z nimi zżyłam i oni chyba ze
mną też. Stormie i Mark zastępowali mi rodziców. Rydel była moją najlepszą
przyjaciółką, a z chłopakami dogadywałam się bardzo dobrze, z Rossem byliśmy
praktycznie nie rozłączni. Zawsze jeździłam z nimi na koncerty (pomagałam im z
tym całym sprzętem).
Właśnie sobie wszyscy
siedzieliśmy w salonie… chłopaki grali w gry video.
-Nie znudziło wam się jeszcze?
–zapytałam znudzona.
-Przecież dopiero zaczęliśmy
grać, jeszcze się nie mogło znudzić. –odpowiedział mi uśmiechnięty Rocky.
-No braciszku jak 2 godziny
nazywasz DOPIERO… -odezwał się Rydel.
-Uhh dajcie spokój. –powiedział
rozbawiony Ell.
-Umm Ryde to jak oni sobie tu
grają to chodź my pójdziemy się poopalać. –uśmiechnęłam się do blondynki.
-Okey. To choć wskoczymy tylko w bikini. –na szczęście u Lynchów miałam
swoje bikini bo dość często kąpaliśmy się u nich w basenie, albo ja z Rydel się
opalałyśmy.
Kiedy już byłyśmy gotowe
poszłyśmy za dom gdzie się znajdował basen. Wygodnie rozłożyłyśmy się na
leżakach. Panowała taka cisz jak nigdy, ale oczywiście nagle Rocky wskoczył do
basenu, a za nim reszta.
-Widzę, że wam się już znudziło.
–powiedziałam troszkę zdezorientowana.
-Można tak powiedzieć.
–uśmiechnął się Riker.
Z Rydel nie zwracałyśmy na nich
uwagi. Rozmawiałyśmy o wszystkim, ale nagle ktoś zaczął mnie wołać, jak się
okazało to Ross przy brzegu basenu.
-Co?! –krzyknęłam do chłopaka.
-No chodź tu, proszę, to bardzo
ważne.
-Ehhh, a ty nie możesz?
-No Ala proszę. –zrobił tą swoją
idiotyczną minę, a ja oczywiście uległam. Podeszłam do niego i kucnęłam przy
basenie.
-Słucham.
-Wiesz, że Cię kocham?
-To akurat wiem i rozumiem, że
tylko po to mnie tu zawołałe?. –w tej chwili blondyn złapał mnie za ręce i
wciągnął do basenu. –Ross! Idioto! –w tej chwili wszyscy się na nas patrzyli
jak na idiotów, którymi teoretycznie byliśmy. Ross złapał mnie w pasie tak, że
moja głowa była na jego plecach.
-Rydel ratuj! –krzyczałam do
blondynki.
-Ze mną się boisz? –zapytał Ross.
-Raczej o tym wiesz, ale jak nie
wiesz to ja powtórzę Ci to znowu. NIE POTRAFĘ PŁYWAĆ!
-Spokojnie ja nie pozwolę żebyś
utonęła pod moją opieką i kogoś innego też.
–dopłyną ze mną na środek basenu i właśnie obok był Rocky.
-Rocky ratuj, zabierz mnie z
tond.
-Ehhh chętnie bym Ci pomógł, ale
nie chcę się narażać Rossowi. –zaśmiał się brunet. Udałam obrażoną. Zamknęłam
oczy.
-Już po wszystkim. –zaśmiał się
Ross.
-O jejku dziękuję.
–odpowiedziałam ironicznie i położyłam się na leżaku obok Rydel.
-I jak tam, żyjesz? –zapytała się
uśmiechnięta blondynka.
-Właśnie przeżyłam szok, ale daje
radę.
-Hahaha.
-Umm ja chyba idę już do domu,
muszę się odświeżyć bo jutro muszę dom ogarnąć troszkę.
-Okey, a jak chcesz to mogę Ci
pomóc.
-Nie, dam radę. –uśmiechnęłam się
wstałam z leżaka i owinęłam się ręcznikiem. Poszłam do łazienki żeby ubrać szorty.
Ross
Wyszedłem z basen i miałem zamiar
iść do Alice, ale jej nie było. Więc postanowiłem się zapytać siostry gdzie
jest.
-Gdzie Alice?
-Poszła się pewnie przebrać i
idzie do domu.
-Czemu? Przecież jest jeszcze
wcześnie. –zapytałem troszkę zdziwiony.
-Mówiła coś, że musi jutro w domu
jeszcze wysprzątać.
-Ehhem. –pobiegłem pod drzwi do
łazienki, lekko zapukałem.
-Zajęte.
-Nie masz nic przeciwko temu
żebym poszedł z tobą?
-Jak chcesz to spoko. –otwarła
drzwi od łazienki i poszliśmy ubierać buty.
Alice
W sumie to kochane, że chce iść
ze mną, ale no on też ma rodzinę. Czasami mam wrażenie, że odkąd ja się
pojawiłam to wszystko zepsułam. Wiele fanek mnie nawet akceptowało, ale też
były takie, które najchętniej by mnie rozszarpały. Tak… mogłam sobie wyobrazić
jak się czuły, ale miłość nie wybiera. Bardzo się kochaliśmy.
Szliśmy do mnie w ciszy trzymając
się za ręce. Co chwila na siebie spoglądaliśmy i się uśmiechaliśmy. Po
niecałych 5 minutach byliśmy już pod drzwiami mojego domu. Otwarłam drzwi i
weszliśmy do środka. Poszliśmy do salonu i usiedliśmy na sofie.
-Mieliśmy Ci powiedzieć to
wszyscy razem, ale doszliśmy do wniosku, że ja to zrobię sam. –zaczął rozmowę
blondyn.
-Co się stało Ross? –zapytałam
troszkę zdziwiona.
Bumm mamy trzeci. Miałam go dodać wczoraj, ale mnie w domu nie było i dopiero go teraz dodaję. Nie wiem kiedy pojawi się kolejny rozdział, ale niebawem. Muszę trochę napisać na zapas i wtedy już ustalę co ile będę dodawać nowy. Bardzo was kocham aniołki. twitter- @pati57XD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz