środa, 25 czerwca 2014

5

Ktoś mnie budził. Otworzyłam oczy i ujrzałam Rossa. Stojącego na de mną.
-Chodź musisz już wstawać, trzeba się już powoli zbierać. –powiedział siadając obok.
-No Ross jeszcze daj mi 5 minut. Proszę. –powiedziałam zaspanym głosem.
-Wyśpisz się w samolocie. –uśmiechnął się. –Ale teraz już naprawdę musimy się zbierać.
-Ok, ok. Która tak w ogóle godzina? –zapytałam powoli się podnosząc.
-Dochodzi szósta, a samolot jest o 8. –podał mi rękę abym wstała.
-O no to ja biegnę się ubierać. –pośpiesznie wstałam.
-To ty się ogarnij, a ja zaniosę nasze walizki do samochodu. –pokiwałam głową i poszłam w stronę łazienki. Wzięłam szybki prysznic, bardzo szybki. Zrobiłam lekki makijaż i ubrałam się w wygodne spodnie i bluzę.
Kiedy zeszłam na duł wszyscy już tam byli i powoli się przygotowywali do wyjścia.
-I jak gotowa? –zapytał Ell.
-Raczej tak. Za ile wyjeżdżamy?
-W sumie to już. –powiedział i wyszedł z domu.
-Rydel gdzie jest Ross? –zapytałam blondynki ubierającej buty.
-Pomaga chłopakom wszystko spakować do samochodu. –uśmiechnęła się.
-Umm no to idziemy?
-No już by wypadało. –wyszłyśmy, a za nami Marki i Stormie, zamknęli dom. Wszyscy już siedzieli w samochodzie kierującym się na lotnisko. Siedziałam obok Rossa i trzymaliśmy się za ręce. Do mnie dalej to nie docierało, że właśnie jedziemy na lotnisko by polecieć do Polski. Zrobię rodzicom niespodziankę (nie mówiłam im, że przylatuję). Mam nadzieję, że się ucieszą. Ale chyba troszkę się zdziwią jak przyprowadzę ich wszystkich, ale na pewno ich polubią.
Za nim się obejrzałam byliśmy już na lotnisku, a potem w samolocie. Lot miną nawet szybko. Zrobiłam z Rydel kila słodkich zdjęci chłopakom jak spali. Po prostu idealne na instagrama.
Siedzimy właśnie w samochodzie i jedziemy do hotelu bo wieczorem koncert, a jeszcze trzeba się rozpakować. Każdy miał swój pokuj tylko ja z Rossem mieliśmy wspólny i muszę przyznać, że to mi bardzo odpowiadało.
Teraz trzeba się zbierać już do klubu. Wszyscy wsiedli do samochodu i po chwili byliśmy na miejscu. Pod klubem jeszcze nie było żadnych fanów oprócz jednej dziewczyny. Kiedy nas zobaczyła od razu do nas podbiegła.
-Hejka, nie chcę wam wiele czasu zająć, chcę tylko poprosić autografy. –zapytała się nas, można było wyczuć, że jest troszkę zestresowana, ale no nie dziwię się jej.
-No cześć. Jak masz na imię? –uśmiechnął się Riker.
-Victoria. –odpowiedziała krótko.
-Umm a będziesz na naszym koncercie? –zapytał Rocky.
-Tak będę, ale pewnie nawet nie będzie czasu tam z wami normalnie porozmawiać, bo wiecie… setki rozszalałych fanek.
-To super! –krzyknął zadowolony Ell.
-To jak może wybierzesz się teraz z nami do garderoby i tam sobie na spokojnie porozmawiamy. –uśmiechnął się Riker. Oj ten Rikuś chyba mu się ktoś spodobał.
-Pewnie! –szczęśliwa rzuciła się mu na szyję. Poszliśmy w stronę garderoby.
Riker
Nie wiem co, ale coś mnie do niej ciągnęło. Była taka ummm w moim stylu. Chciałem ją bliżej poznać i nie kończyć tej znajomości na jednym spotkaniu. Ona z Polski ja z USA, ale dam radę. Trzeba się postarać. No nie spodziewałem się, że ten pobyt w Polsce będzie taki fantastyczny.
Siedzieliśmy z nią i rozmawialiśmy, ale nadszedł już czas schodzić na scenę.
-Może Viki byś została tutaj z Alice i byście oglądnęły koncert z tond. –dziewczyna się chwilę zawahała.
-No pewnie zostań, będzie fajnie. Ja nie mam nic przeciwko. –Alice uśmiechnęła się do niej.
-Ummm a w sumie co mi szkodzi. Zostaję.
-Okey to my zmykamy.
Alice
Muszę przyznać, że się dobrze dogadywałam z Victorią nie miałam by nic przeciwko jak by tak troszkę bardzo się polubiła z Rikerem.

Po koncercie kiedy wszyscy fani się rozeszli wybraliśmy się na krótki spacer. Było bardzo miło…

Wiem, że nie jest to arcydzieło, ale brak weny ostatnio. Miałam na niego pomysł, ale no nie jestem zadowolona. No przynajmniej jest. Zapraszam i was mocno kocham aniołki. ☺

2 komentarze: