Ktoś mnie budził. Otworzyłam oczy
i ujrzałam Rossa. Stojącego na de mną.
-Chodź musisz już wstawać, trzeba
się już powoli zbierać. –powiedział siadając obok.
-No Ross jeszcze daj mi 5 minut.
Proszę. –powiedziałam zaspanym głosem.
-Wyśpisz się w samolocie. –uśmiechnął
się. –Ale teraz już naprawdę musimy się zbierać.
-Ok, ok. Która tak w ogóle
godzina? –zapytałam powoli się podnosząc.
-Dochodzi szósta, a samolot jest
o 8. –podał mi rękę abym wstała.
-O no to ja biegnę się ubierać.
–pośpiesznie wstałam.
-To ty się ogarnij, a ja zaniosę
nasze walizki do samochodu. –pokiwałam głową i poszłam w stronę łazienki.
Wzięłam szybki prysznic, bardzo szybki. Zrobiłam lekki makijaż i ubrałam się w
wygodne spodnie i bluzę.
Kiedy zeszłam na duł wszyscy już
tam byli i powoli się przygotowywali do wyjścia.
-I jak gotowa? –zapytał Ell.
-Raczej tak. Za ile wyjeżdżamy?
-W sumie to już. –powiedział i
wyszedł z domu.
-Rydel gdzie jest Ross?
–zapytałam blondynki ubierającej buty.
-Pomaga chłopakom wszystko
spakować do samochodu. –uśmiechnęła się.
-Umm no to idziemy?
-No już by wypadało. –wyszłyśmy,
a za nami Marki i Stormie, zamknęli dom. Wszyscy już siedzieli w samochodzie
kierującym się na lotnisko. Siedziałam obok Rossa i trzymaliśmy się za ręce. Do
mnie dalej to nie docierało, że właśnie jedziemy na lotnisko by polecieć do
Polski. Zrobię rodzicom niespodziankę (nie mówiłam im, że przylatuję). Mam
nadzieję, że się ucieszą. Ale chyba troszkę się zdziwią jak przyprowadzę ich
wszystkich, ale na pewno ich polubią.
Za nim się obejrzałam byliśmy już
na lotnisku, a potem w samolocie. Lot miną nawet szybko. Zrobiłam z Rydel kila
słodkich zdjęci chłopakom jak spali. Po prostu idealne na instagrama.
Siedzimy właśnie w samochodzie i
jedziemy do hotelu bo wieczorem koncert, a jeszcze trzeba się rozpakować. Każdy
miał swój pokuj tylko ja z Rossem mieliśmy wspólny i muszę przyznać, że to mi
bardzo odpowiadało.
Teraz trzeba się zbierać już do
klubu. Wszyscy wsiedli do samochodu i po chwili byliśmy na miejscu. Pod klubem
jeszcze nie było żadnych fanów oprócz jednej dziewczyny. Kiedy nas zobaczyła od
razu do nas podbiegła.
-Hejka, nie chcę wam wiele czasu
zająć, chcę tylko poprosić autografy. –zapytała się nas, można było wyczuć, że
jest troszkę zestresowana, ale no nie dziwię się jej.
-No cześć. Jak masz na imię?
–uśmiechnął się Riker.
-Victoria. –odpowiedziała krótko.
-Umm a będziesz na naszym
koncercie? –zapytał Rocky.
-Tak będę, ale pewnie nawet nie
będzie czasu tam z wami normalnie porozmawiać, bo wiecie… setki rozszalałych
fanek.
-To super! –krzyknął zadowolony
Ell.
-To jak może wybierzesz się teraz
z nami do garderoby i tam sobie na spokojnie porozmawiamy. –uśmiechnął się
Riker. Oj ten Rikuś chyba mu się ktoś spodobał.
-Pewnie! –szczęśliwa rzuciła się
mu na szyję. Poszliśmy w stronę garderoby.
Riker
Nie wiem co, ale coś mnie do niej
ciągnęło. Była taka ummm w moim stylu. Chciałem ją bliżej poznać i nie kończyć
tej znajomości na jednym spotkaniu. Ona z Polski ja z USA, ale dam radę. Trzeba
się postarać. No nie spodziewałem się, że ten pobyt w Polsce będzie taki
fantastyczny.
Siedzieliśmy z nią i
rozmawialiśmy, ale nadszedł już czas schodzić na scenę.
-Może Viki byś została tutaj z
Alice i byście oglądnęły koncert z tond. –dziewczyna się chwilę zawahała.
-No pewnie zostań, będzie fajnie.
Ja nie mam nic przeciwko. –Alice uśmiechnęła się do niej.
-Ummm a w sumie co mi szkodzi.
Zostaję.
-Okey to my zmykamy.
Alice
Muszę przyznać, że się dobrze
dogadywałam z Victorią nie miałam by nic przeciwko jak by tak troszkę bardzo
się polubiła z Rikerem.
Po koncercie kiedy wszyscy fani
się rozeszli wybraliśmy się na krótki spacer. Było bardzo miło…
Wiem, że nie jest to arcydzieło, ale brak weny ostatnio. Miałam na niego pomysł, ale no nie jestem zadowolona. No przynajmniej jest. Zapraszam i was mocno kocham aniołki. ☺
super blog :)
OdpowiedzUsuń...... Zeswatałaś Rikera...
OdpowiedzUsuńNie odzywam się do ciebie.