Obudziłam się koło 11 (zawsze
długo spałam). Zeszłam do kuchni, zrobiłam szybkie śniadanie. Potem poszłam się
ubrać i zrobić lekki makijaż. Nagle mój telefon zadzwonił.
-Dzień dobry. –poznałam, że to
Ross.
-Omm hejka.
-To kiedy przyjdziesz?
-Ale ja myślałam, że dopiero
wieczorem.
-Nie będziesz sama siedzieć do
wieczora. Czeka na ciebie. –rozłączył się. Postanowiłam, że pójdę bo i tak w
sumie nie mam za bardzo co robić. Założyłam buty i wyszłam. Drzwi otworzył mi
Riker.
-Hej. –powiedział z szerokim
uśmiechem i mnie wpuścił do środka.
-Hej, a co tu tak cicho?
–zapytałam uśmiechnięta.
-Rocky, Ell i Rydel pojechali na
plażę, Ross siedzi u siebie, Ryland gdzieś wyszedł, a rodzice pojechali na
zakupy.
-Czyli rozumiem, że tylko ty ja i
Ross będziemy?
-Nie tylko ty i Ross bo ja jadę
do nich tam na plażę. –właśnie zobaczyłam jak chłopka schodzi na duł.
-Hejka. –odpowiedział
uśmiechnięty.
-Hej. –odwzajemniłam uśmiech.
-Dobra no to ja jadę, pa.
–powiedział Riker i wyszedł. Zostaliśmy sami. Czułam się nie co dziwnie, bo to
przecież dziwne siedzieć w jednym domu ze swoim idolem.
-To jak co być chciała robić?
-Ummm nie wiem. –odpowiedziałam
troszkę speszona. Blondyn złapał mnie za nadgarstek i pociągnął do salonu.
Włączył jakąś muzykę poważną.
-Zatańczysz ze mną? –podał mi
rękę.
-Oł przykro mi, ale nie potrafię.
-No to ja Cię nauczę. –podałam mu
niechętnie rękę, jedną moją rękę położył na swoim ramieniu, a swoją na moich
plecach… nisko. Muszę przyznać, że mi się podobało, tańczyliśmy tak kilkanaście
minut. Lecz nagle Ross puścił mnie za rękę i delikatnie pogłaskał mnie po
policzku. Stało się, przybliżył się do mnie i lekko mnie pocałował. Staliśmy
tak chwilę patrząc siebie. Ja sobie za bardzo nie zdawałam sprawy z tego co
właśnie się wydarzyło. Po chwili Ross przerwał tą niezręczną ciszę.
-Ja… ja… przepraszam, nie
powinienem.
-Ross nie przepraszaj bo właśnie
spełniłeś moje małe marzenie. Nigdy bym się nie spodziewała, że jakie kol wiek
moje marzenie się spełni, a tu bum. Dziękuję.
-Proszę bardzo. –uśmiechnął się.
Wtuliłam się w niego, objął mnie i mocno przytulił. Oj tak właśnie tego
potrzebowałam.
-Lubię jak mnie przytulasz.
–uśmiechnęłam się do niego.
-Jeśli chcesz to mogę Cie
częściej przytulać.
-Nie mam nic przeciwko temu. –chłopak
podniósł jedną brew i bez wahania mocno, mocno mnie przytulił.
-Cieszę się, że mam taką fajną
sąsiadkę.
-Oj dziękuję.
Riker
Właśnie dojechałem na plażę. Po
chwili znalazłem resztę.
-Jestem! –wszyscy się popatrzyli
na mnie.
-Hejka, hejka. A gdzie masz
Rossa? –zapytała Rydel.
-Jak z nim rozmawiałem to mówił,
że on czeka na Alice bo ma do niego przyjść… no i siedzą teraz sami u nas w
domu.
-Huhuhu. Alice chyba wpadła w oko
Rossowi. –śmiał się Rocky.
-Niech chłopak się nacieszy
życiem póki młody. -kontynuował Ratliff.
-Mi się wydaje, że byli by słodką
parą, a Ross w końcu by się zajął jakąś dziewczyną. –uśmiechnęła się Rydel.
-Idziemy grać w siatkę? –zapytał
Riker.
-Okey. Pozwoli, że gram z tobą, a
Rydel ty będziesz z Ellem. –uśmiechnął się Rocky. Poszli grać.
Alice
-Chodź. –złapał mnie blondyn za
nadgarstek i pociągnął za sobą w stronę drzwi wyjściowych. Zaczął ubierać buty.
-Idziemy gdzieś? –zapytałam
troszkę zdziwiona.
-Tak. Na spacer. Ubieraj buty.
–uśmiechnął się. A ja zaczęłam ubierać moje krótkie, czarne conversy. –O widzę,
że mamy takie same buty.
-No na to by wyglądało. –Jakoś
nie chciałam mu mówić, że one były kupione z myślą o nim… ale co prawda bardzo
mi się podobały.
-Gotowa?
-Tak. –oznajmiłam i wyszliśmy z
domu. Szliśmy chwilę w ciszy. –A gdzie ty mnie prowadzisz? –przerwałam ciszę.
Chłopak się tylko uśmiechnął, ale nic mi nie odpowiedział. –Co?!
-Zobaczysz. –szliśmy tak w ciszy.
Doszliśmy do parku, Ross usiadł na ławeczce i popatrzył na mnie żebym zrobiłam
to samo. Usiadłam obok niego. –Czemu
akurat LA?
-Ummm a co to jakiś wywiad
będzie? –uśmiechnęłam się.
-Można tak powiedzieć.
-Jaki szczery… haha. A tak na
serio to zawsze mi się tu podobało, chciałam tu mieszkać.
-Dobrze wybrałaś. –zadziornie się
uśmiechnął. Kurde my byliśmy zupełnie z dwóch innych światów, a już czułam do
niego coś wielkiego.
-Wiem. Zawsze chciałam spełniać
swoje marzenia. Jednym najważniejszym marzeniem było poznać moich idoli… czyli
was. Udało się! –uśmiechnęłam się szeroko.
-Marzenia zawsze się spełniają, a
ty jesteś tego wspaniałym przykładem.
-A jeśli mogę wiedzieć to ty
jakie masz marzenia… -lekko się uśmiechnęłam. Interesowało mnie to, ale od razu
pożałowałam tego pytania.
-Wiesz moje marzenie się już
spełniło. Miałem ich wiele, popełniały się i zostało jedno. Bummm spełniło się.
–chciałam otworzyć już usta, ale blondyn mnie wyprzedził. –Tym marzeniem było
się zakochać… tak naprawdę. –popatrzył się na mnie.
-Jej Ross. Kochany jesteś.
–domyśliłam się, że chodzi o mnie.
-Haha dziękuję.
-Wracamy? Bo chyba padać będzie.
–podniosłam się powoli z ławki.
-Okey. –uśmiechnął się i wstał z
ławki. Ruszyliśmy w stronę domu. Zrobiło się troszkę chłodno… było mi zimno,
ale nie dałam tego po sobie poznać. Nagle zaczęły spadać z niebie krople
deszczu… rozpadało się. Ross odwrócił się w moją stronę i namiętnie mnie
pocałował. Odwzajemniłam ten pocałunek. Staliśmy tak chwilę w deszczu całując
się. Po chwili jednak blondyn ściągnął swoją zasuwaną bluzę i mi ją założył.
-Spoko nie trzeba… -powiedziałam.
-Mi tego nie wmówisz, jesteś całą
mokra, a ja nie chcę żebyś się rozchorowała. –powiedział troskliwymi głosem.
-A ty to niby się nie
rozchorujesz?
-Ja dam radę. –uśmiechnął się i
ruszyliśmy dalej.
Mamy drugi rozdział. Aniołki zachęcam do pisania swojej opinii w komentarzach. Mam nadzieję, że się podoba. Jak dobrze pójdzie dodam kolejny jutro, ale nie na pewno bo jutro jestem w domu tylko do 14. No to ja jeszcze raz dziękuję wam aniołki za to, że w ogóle ktoś coś tu przeczytał i bardzo was kocham.
twitter-@pati57XD
twitter-
wow :) czekam aż się rozkręci :P
OdpowiedzUsuń